Kiedy podchodzisz do stołu a gra ma zaraz się zdarzyć i czujesz przegraną w skórze, we włosach, w najmniejszym własnym poruszeniu, kiedy jeszcze nie miałeś okazji, nie miałeś szansy rzucić kości, poczekać na rozdanie, uderzyć w kulę. I czujesz ten pogodny, niewzruszony smutek. Trochę z nadzieją, trochę z litością na siebie spoglądasz i odsuwasz krzesło, bierzesz kij, robisz cokolwiek, a gardło ściśnięte.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz